Dzień 55 – 02.02.2018

Dziś Emilka czuła się dobrze. Miała dobrą temperaturę, ładny kolor cery i spokojny brzuszek. Kupka nadal zielona ale już bardziej papkowata. Nie wiemy co tak naprawdę nadaje kolor kupce (zapewne jakiś składnik worka żywieniowego, gdyż nadal go otrzymuje w niewielkiej ilości 12ml/h i mleczko dla alergików). Ładnie dzisiaj oddychała, choć zdażały się chwile “zapomnienia”. Dziś na pierwszym naszym spotkaniu , Kamil sam stymulował Emi. Razem byliśmy od 16. Rączki, od kilku dni, wydają nam się jakby luźniejsze. Paluszki u dłoni dają się ćwiczyć.
Jaka ona jest cudowna! Taka słodka, piękna, taka do schrupania! 🙂 Zdjęcia i filmiki oddają tylko część tego jaka jest. A jest wspaniała! Możnaby wpatrywać się w nią godzinami. Nasz cud dany od Boga.
P.S. Ignaś (lat 12) przetrwał noc. Babcia, po ostrej, wieczornej wymianie zdań z księdzem, dziś go przeprosiła, wyspowiadała się i uzyskała spokój ducha. Ksiądz dziś wspomniał na mszy o chłopcu a jutro specjalnie za niego odbędzie się Msza Św. Podziękowała mi/nam za wczorajszą rozmowę. Pogodziła się wewnętrznie i , co najważniejsze, wyciągnęła rękę do Boga. Dziś się uśmiechała a nawet powiedziała: “…a co ma być to będzie” (z wydźwiękiem Bożej opatrzności). Mama Ignasia gorzej się trzyma, choć wiemy, że wierzy lecz boi. Dziś dużo osób przyjechało do niego by się pożegnać.. Modlimy się za Ignasia i Emilki zdrowie. Wierze, że Bóg patrzy na nasze dzieci i przytula je do swego serca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *