Dzień 57 – 04.02.2018

Dzisiaj nie chciano nas wcześniej wpuścić. Mama Ignasia powiedziała, że w nocy “coś” się działo. Przyjęto dwoje kolejnych starszych dzieci na oddział i robi się ciasno.
Emi miała nastawione na respiratorze 24% tlenu i 28 oddechów. Od razu człowiek zaczyna się zastanawiać , co się stało w nocy, że dziecku powiększono te parametry…czepiasz się choćby najmniejszej niteczki, która może dawać ci nadzieje na odrobinę poprawy..
Zaczerwieniona pupa Emilki już prawie zniknęła. Jeszcze jest smarowana maścią apteczną na tego typu odparzenia.
Staramy się ją obracać jak najczęściej, głównie na boki. W szpitalu jedynie jest obracana 15 stopni w lewo lub w prawo (czyli głokę na jeden bądź drugi boczek , jeden bark podniesiony a nogi i pupa leżą prosto. Eh, każdy kto ma lub miał małe dzieci, wie, że takie ułożenia to żadna zmiana pozycji ciała… Chcieliśmy ją dzisiaj wziąć na ręce, lecz ze względu na dużą ilość pracy pań pięlęgniarek oraz nagłej gotowości lekarki do przyjęcia kolejnego dziecka na oddział, zasugerowano nam aby się wstrzymać. Emi dzisiaj nie chciała zbytnio ćwiczyć, tak jakby mówiła: “dzisiaj jest niedziela i dajcie mi trochę odpocząć”. Położyliśmy ją na boczku ale przewracała się na plecy. Chwilkę daliśmy pupce odpocząć na powietrzu ale zaczęła tracić temperaturę, więc ją przykrywaliśmy kocykiem. Lewą rączkę ewidentnie nie chciała podnosić do ćwiczeń ale coś troszkę porobiliśmy wspólnie. na koniec wizyty zapytałam, że Emilka chyba gorzej troszkę się czuje bo ma zwiększone parametry na respiratorze. Panie pielęgniarki były dziś miłe i chętnie spojrzały do karty. W karcie były te same parametry na dziś co były wczoraj (komentarz: “widocznie pani doktor musiała przyjść i coś zmienić w ciągu dnia”…no i na drugim spotkaniu było już 21% tlenu ale oddechy zostały te same…eh. Dziś też mniej chętnie oddychała. Widać niedziela na nią wpłynęła ;P

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *