Emilia skończyła dziś 3 miesiące i 2 dni. Na dziś planowany był zabieg (operacja w znieczuleniu ogólnym) tracheotomii. Niestety, Emilia od kilku dni gorączkuje i lekarze przełożyli, już po raz trzeci, wykonanie operacji. Nadal nie trawi. Ma worek żywieniowy 30ml /h. Dziś nie miała woreczka na wydobywającą się żółć. Jutro mają jej podać glukozę przez sondę z nadzieją, że ją strawi. Jeśli się uda, to w następnym kroku, powoli będą wprowadzać mleko dla alergików (super lekkie do trawienia). “Trzymajcie kciuki” by się udało. Mocz miała ładny, słomkowy.
Kiedy byliśmy u niej na pierwszej wizycie, Emilcia miała dobre tętno (ok. 140), dobre ciśnienie (ok. 98/61) i stan podgorączkowy : 37,2 st C. Dość fajnie oddychała (ok. 50 wszystkich oddechów). Miała mocno spuchnięte powieki. Prężyła się ale nie tak mocno jak w niedzielę czyli wczoraj.
O 16. zaczęła znowu gorączkować, więc Kamil z mamą Amalią tylko troszkę ją stymulowali. A wieczorem miała już temperaturę. Jak przyszłam było 38,4 st. C i rosło do 39,4 (!). Kiedy przyszłam , Emi miała już jeden worek chłodzący pod główką. Troszeczkę ją rozebrałam i posmarowałam oliwką. Nie zrobiła kupki od wczorajszego wieczoru. Temperatura rosła, więc pani pielęgniarka (“ta co się dokształca” w okularach) przyniosła Emi kolejny worek chłodzący (tym razem na brzuszek, a szczególnie na wątrobę). Była nawet miła i chwilkę porozmawiała ze mną. Pytała o Kamila i czy to ja będę teraz przychodzić na wieczór … Emi nadal rosła temperatura, więc przyniosła jeszcze jeden worek i położyła go na główce. Pani doktor widziała wzrastającą temperaturę, więc podano Emilce jeszcze leki dożylnio na obniżenie temperatury. Nie miała dziś spadków saturacji na tyle dużych by ją przewentylowywać. Sama widziałam jeden taki spadek ale też sama z niego wyszła. Tlenu na respiratorze miała przez cały dzień 28% (mniej niż wczoraj- 30%), a oddechów zadanych miała 30. Narzucała swoje do ok. 50 wszystkich, ale jak zwykle – nie było to cały czas … Gdy wychodziłam, temperatura spadła do 38,4st C. a oczka miała jakby mniej opuchnięte, choć przez cały dzień ich nie otwierała. Pomodliłyśmy się razem i spokojniejsza poszłam do domu. Jutro kolejny dzień walki.
P.S. Jutro przewożą Amelkę, która leży obok naszej Emileczki, do Centrum Zdrowia Dziecka. Jej mama bardzo się martwi, bo na dzień dzisiejszy jej córcia, może nie przetrzymać zbliżającej się operacji serduszka. Jest bardzo słaba i o 2 tyg starsza od Emi a waży 3 kg (Emi ok. 6kg- jutro ważenie 🙂 ).
P.S.2. Dziś Natalka, córeczka Asi, miała tracheotomię. Natalka, po wybudzeniu, zaczęła się buntować przed respiratorem i zadanym, maszynowym oddechem. Dzieciątko, które samo oddychało, teraz musi się wspomagać maszyną … można spróbować wczuć się w tą sytuację … Kolejny nowy krok w ich życiu.
Dobrej nocy wszystkim. Z Panem Bogiem!



❤