Dzień 124 – 12.04.2018

Z dobrych wiadomości- Emi dostaje więcej mleczka do sondy! Z 10ml/h zwiększyli do 11ml/h! Nadal worek żywieniowy 25ml/h. Z dobrych to na tyle. Niedobre jest to, że CRP nie spada tak jakby oczekiwaliby tego lekarze, więc zamiast jednego antybiotyku, Emi ma dwa+ leki neurologiczne i paracetamol dożylnie bo nadal gorączka się utrzymuje. Zrobiono też morfologię i…wyniki są niedobre więc ZNOWU PRZETACZAJĄ EMI KREW! Zapytałam panią dr B. czy ma jakieś prognozy…odpowiedziała, że musimy się nastawić na pobyt na oddziale jeszcze prawdopodobnie KILKA MIESIĘCY. Dała do zrozumienia, jako matka, by poświęcać też czas Piotrusiowi i mężowi. Oczywiście przychodzić do Emi i ćwiczyć, stymulować ale rozkładać siły… Początkowo myśleli, że Emi pobędzie na oddziale 2-3 miesiące i wyjdzie do domu. Tak się nie dzieje, bo jej stan zdrowia na to nie pozwala. Poradzimy sobie z respiratorem i innymi rzeczami ale Emi musi być bardziej stabilna, w lepszej kondycji. Oczywiście nadal nie minął okres, w którym dużo dzieci odchodzi (czyli kilka pierwszych miesięcy…). Jeśli uda jej się wyjść do domu, ryzyko zmaleje.
Emi jest dziś obrzęknięta. Otworzyła na chwilę oczka ale zrobiła niewielkie szparki- cud, że w ogóle je dała rady otworzyć. Miała wysokie ciśnienie. Początkowo nie spinała się mocno. tętno ok. 125, temperatura- stan podgorączkowy. Po podaniu krwi, od razu tętno zaczęło wzrastać do 160, i zaczęła się spinać. Średnio się wentylowała. Ma 40% tlenu na respiratorze.
O 16. byłyśmy u Emi razem z babcią Marzenką. Emiluś lepiej oddychała- narzucała trochę swoich oddechów a potem zaczęła się spinać i wentylacja jej spadła. Pozostałe rzeczy bez większych zmian.
Mówiłam Emi , że tatuś przyjedzie i żeby się tak nie spinała…nie chciała zbytnio otworzyć oczu.
Za to wieczorem…. Wieczorem początkowo było podobnie jak co wieczór, lecz po odsysaniu przez tatusia Emilka się uspokoiła. Tętno chwilowo poszło do góry do 190, ale otworzyła szeroko oczy, przestała się spinać, skóra zrobiła się ładna. Po kilku minutach zaczęła temperatura się normować. Emilka miała cały czas otwarte oczka, na koniec wizyty je zamknęła. To był wieczór zupełnie inny od pozostałych, taki spokojniejszy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *