Dzień 166 – 24.05.2018

Czwartek. Emiluś narzuca dziś sporo oddechów. Na początku naszego spotkania, Emi ma ich nawet ok. 48/min. Napędza się. Temperatura nieznacznie też idzie w górę: z 36,3 st C. , gdy przyszliśmy, do 37,5 st C. tuż przed wyjściem. Tętno ok 120- 140. Spina się ale jej saturacja nie spada na tyle, by była potrzeba pomocy pań pielęgniarek. Ciśnienia wtłaczanego powietrza na respiratorze są w granicach 1,8-0,6 ale nie niżej. Kiedy przyszliśmy, Emi wyglądała na nieco opuchniętą.
Kamil bardzo chciał wziąć Emilię na ręce. Ja trochę się bałam ale pani dr W. pozwoliła na to i mogliśmy się troszkę poprzytulać. Troszeczkę kołysaliśmy Emi i zmienialiśmy jej położenie ciała to w górę , to horyzontalnie. Nóżki miała sine, ale za to na buzi, rumieńce. Ciałko Emi dzisiaj jest dość sztywne…jakby leżała , czy miała w sobie, drewnianą deskę…
Dziś Emilia wygląda jak prawdziwa, mała księżniczka. Panie ubrały ją w body z szydełkowymi rękawkami i kokardką z przodu, różową sukieneczkę i różową opaskę. Miała też białe skarpetki w różowe groszki. Taka słodka, do schrupania!…
Emiluś przez dłuższy czas się spinała. Widać było, że coś się dzieje w jej małym ciałku czego my nie byliśmy w stanie zmienić, pomóc…czasem brakuje nawet słów by to opisać.
Pani dr nie miała dla nas nowych wiadomości, prócz tego, że 29. maja dla Emi o 11:00 planowane jest badanie EEG mózgu. Dodała, że zazwyczaj nie robią takich badań po incydentalnych napadach ale u Emi zrobią… Odebrałam to pozytywnie.
O 16:00 do Emi pojechał tatuś i babcia Marzenka. Emiluś dobrze się wentylowała. Była dość spokojna. Nie miała dużo ślinki i nie spinała się mocno. Nie narzucała też dużej ilości oddechów. Babcia i tatuś masowali Emilcie, tatuś raz odśluzował buźkę i nosek. Temperaturę miała nieco podwyższoną 37,2 st C.
Wieczorem Emi początkowo narzucała sporo oddechów, Mimo podwyższonej temperatury , 37,8 st C. jeszcze nie miała podłożonego lodu. Nagle pojawił się moment wyciszenia. Przestała narzucać swoje oddechy i otworzyła oczka! Jakie piękne te jej oczy! Dziś wyglądały tak, jakby wszystko co złe na moment odeszło. Przyglądała się tak uważnie i mądrze… Próbowałam zrobić jej zdjęcia ale na żadnym nie ma tego efektu, który widziałam na własne oczy! Długo miała otwarte oczka… Później zaczęłyśmy się modlić…Znowu otworzyła je tak szeroko…i pojawiła się pokusa, by zostawić modlitwę i robić zdjęcia…Przezwyciężyłam ją i mogłyśmy dalej kontynuować.
Cieszę się, że była taka spokojna bo widać na aparaturze, przez większą część dnia dość mocno się spinała. Teraz przyszedł moment wyciszenia…
Ciekawe co przyniesie jutrzejszy dzień?
Kochamy Cię Emilio!

P.S. Wieczorem,gdy miałam już wychodzić, pokazałam zdjęcie Emilci, dla pani z którą kiedyś miałam konflikt. Zaczęłyśmy rozmawiać i rozmawiać…Ciężko było wyjść z oddziału 🙂 Ale było bardzo miło. Na koniec wszystkie panie się pouśmiechały i nawet pojawił się jakiś żarcik 😉 Niesamowite jak to się wszystko zmienia. Dzięki CI Panie!

Jedna odpowiedź do “Dzień 166 – 24.05.2018”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *