Dzisiaj dzień wyjścia do domku. Karetka przyjechała po godzinie 13 do szpitala, tatuś dostał wszystkie najważniejsze dokumenty, recepty, mały zapas rzeczy medycznych na początek. Dzień w domku minął spokojnie, musieliśmy docieplać Emilkę – była wychłodzona. Już po kilku godzinach po przyjeździe zaczęła jej spadać saturacja, i to mocno, spięcia były kilku sekundowe, przez co respirator nie był w stanie wtłaczać tlenu – co skutkowało spadkiem saturacji i szarzeniem Emilki.


