3 maja – Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski. Dziś powierzamy naszą rodzinę w Twe ręce Maryjo! Bądź nam podporą i wzorem w tych trudnych dla nas chwilach! Bądź z nami przez całe nasze ziemskie życie i prowadź ku wspólnej wieczności!
Z tej okazji odbyła się Msza Św. w intencji zawierzenia Matce Bożej naszej rodziny. Każdy był odświętnie ubrany. Szczególnie Emiluś wyglądała znów olśniewająco! Nie mogła być z nami fizycznie ale nieustannie jest w naszych sercach i umysłach…
Nasza córeczka była dziś spokojna… Jakby odpoczywała, zwyczajnie spała… Tętno miała niezbyt wysokie ok. 100.
Na respiratorze nadal 34% tlenu. Wentyluje się nieźle..
Widać, że w nocy miała wysokie ciśnienie. Mogę się tylko domyślać, że mocno się spinała… O 12. uspokoiło się i było prawidłowe. Temperaturę też ma dobrą.
Na razie trawi bez większych trudności. Dostaje 24 ml/h (czyli co 3 godziny 48 ml!). Dostaje też niezliczoną dla mnie ilość leków…
Nie pobudzaliśmy jej zbytnio żadnym ruchem z nadzieją, że nie przysparzamy jej dodatkowego cierpienia…Za to mówiliśmy do niej, troszkę głaskaliśmy po główce i paluszkach. Próbowaliśmy też lekko rozmasowywać nóżkę z obrzękiem. Jest twarda jak skała. Nadal mocz jest ciemnego koloru. Nie robi tyle kup co wcześniej co jest z jednej strony na plus a z drugiej…wszystko stoi!
Pani pielęgniarka przyniosła Emiluś widłaka!!! Nie chciała za niego żadnych pieniędzy, prosiła jedynie o modlitwę…I ja proszę o nią za cały personel medyczny. Kto może to proszę choćby o wspomnienie we własnej modlitwie, za tych ludzi i dzieci, które są na tym oddziale.
Dziś Emileńkę odwiedzili goście z Warszawy i Kędzierzyna K. :ciocia Kasia i wujek Paweł oraz ciocia Mariola. Była też Zosia i piesek Lusia ale z wiadomych przyczyn nie mogły Emi zobaczyć. Za to Piotruś chętnie bawił się z Zosią i pieseczkiem. Dziękujemy za to, że przyjechaliście z tak daleka by być z nami i przede wszystkim z Emilią. Dziękujemy za troskę i wsparcie. Dziękujemy, że jesteście z nami!
Emilia od kilku dni ma poważne spadki saturacji. Są one spowodowane tym, że “coś” co, jest od Emi zupełnie niezależne, powoduje że przestaje wchłaniać powietrze z respiratora. W tych momentach najzwyczajniej w świecie się poddusza. Robi się sina, ziemista. Usta, cała twarz…Dla rodziców to widok trudny do zniesienia. Serce mnie boli a łzy same napływają do oczu na samą myśl o takiej chwili… Okresowo zwiększają Emi tlen. Nastawiają na 100% na 2 min. Odsysają. Dają lek wziewny jak dla astmatyków by rozprężyć oskrzela…
Najwidoczniej po naszym wyjściu o 17. Emi zaczęła mocno spadać saturacja, bo wieczorem miała podkręcony respirator na 60%! Miała też wysokie ciśnienie, co w tym momencie jest zrozumiałe i temperaturę 38 st C. Tętno stosunkowo wysokie (względem 13.) bo 150-kilka. Dużo narzucała własnych oddechów. Czyli napędzała się… jakby biegła w biegu krótkodystansowym…a przecież spokojnie leży… Tatuś modlił się i po prostu był przy niej…
A Piotruńcio po Mszy Św. szalał u babci Gosi 😉
Dziękujemy tym co są bardzo blisko i tym co są blisko sercem za obecność, za wsparcie duchowe i modlitewne. Dziękujemy Ci Boże za kolejny dzień życia naszej Rodziny!


