Kolejny dzień zaczynamy od pozytywnej wiadomości, że Piotruś i dziadkowie, dzielnie znieśli wspólny wieczór i noc 🙂
A Emilia wygląda dziś na dość spokojną… Uroczo odpoczywa w różowym body w duże grochy. Ma doszytą spódniczkę co wygląda nieco jak sukieneczka, a żółty motylek przysiadł na jej serduszku…walecznym serduszku, które ciągle się nie poddaje ! Widzę, że Emilia już wyrasta z tego ubranka, choć dziś panie założyły jej je po raz pierwszy… Eh, każda dziewczynka chce mieć pełną garderobę, Emilia także ;P
A tak po za żartami to Emi dziś nie miała problemów z trawieniem. Je nadal po 60 ml co 3 godziny 8 razy na dobę. Przy nas tylko zrobiła 2 śladowe kupki. Zapobiegawczo podsypaliśmy pupkę widłakiem. Mocz ma nadal słomkowego koloru, czyli w naszej ocenie jest ok.
Na respiratorze nadal bez zmian 30% tlenu i 28 nadanych oddechów. Wentyluje się dobrze. Tylko raz miała spadek saturacji do 79% ale zaraz sama się z niego podniosła.
Dziś przez noc aż do południa, przy każdym pomiarze Emi miała wysokie ciśnienie. Spinałą się, łapały ją skurcze… Tętno o 13. miała w miarę, bo ok. 140-150. Niestety, miała stan podgorączkowy i leżała na worku lodowym przez cały dzień. Na każdym naszym spotkaniu czuliśmy zimny okład pod główką. Pewnie w nocy nadal będzie miała chłodzenie tzw. fizykalne…
Śliniła się choć może mniej niż wczoraj.
Emi nadal ma obrzękniętą lewą nóżkę ale od kilku dni obie są bardziej miękkie. Takie dziecięce…
Emilia…czasem otworzy szeroko oczy…wiem, że to jest niezbyt dobry sygnał, bo najprawdopodobniej zaraz będzie miała skurcz i może przy tym spaść saturacja, i dodatkowo wypływać ślina… Ale widać w tym ułamku chwili jak piękne ma oczy! Duże, ciemne, okrągłe! Bajeczne! Nie zawsze uda się to uchwycić aparatem. Wiem, że nie można gdybać, ale raz sobie pozwolę… gdyby wszystko poszło tak jak miało pójść, Emilia byłaby najpiękniejszą dziewczynką w okolicy! Nieskromnie, jako matka to powiem…
Na prawej rączce widać jeszcze szwy po wkłuciu centralnym. Na cale szczęście, wenflon umiejscowiony w lewym boku, cały czas się trzyma od przedwczoraj. To dobry znak.
Dziś pytałam dr W., czy konieczne jest robienie kolejnego rezonansu. Miał odbyć się w poniedziałek i wykluczyć bądź potwierdzić pewne niepokojące “ogniwa”. Pani dr, powiedziała że w obecnej sytuacji nie jest to konieczne i nie będziemy Emilii dodatkowo obciążać. Ucieszyłam się. Badanie wniosłoby jedynie jakąś wiedzę dla lekarzy, a zupełnie nic dla Emilii (gorzej bo to by tylko ją obciążyło- dodatkowe znieczulenie, przejazd nawet do drugiego pomieszczenia itd.).
Zrobiłam dziś kilka ujęć by mieć pogląd jak duża jest Emilcia. Zdjęcia zawsze robimy z bliska i niektórzy sądzą, że jest większa niż jest w rzeczywistości.
O 15. miała bardzo niskie ciśnienie 44/26, choć tętno 123 w tamtej chwili ale rosło do 160. O 18. Ciśnienie było nieco wyższe bo ok. 56/35. Jak przyszłam, i o 16 i o 19:30, Emi miała tętno ok. 170. Jakby gdzieś biegła. Nie rozumiem jeszcze tego mechanizmu. Jak to jest, że tętno jest dość wysokie , bo 160-170 a ciśnienie tak niskie? Serce przecież jest pompą, pompuje. Im więcej uderzeń tym powinna szybciej krążyć krew. A tu takie niskie ciśnienie. Jeśli ktoś wie, to proszę o podpowiedź w komentarzach to wszyscy będziemy trochę mądrzejsi 🙂
Do jutra !
Do następnego spotkania, Emilio!


