Środa. Emiluś wygląda na bardzo spokojną…jakby była zrelaksowana ale tak nie jest. Emi dziś dużo się ślini. Pani przebierała ją dwa razy. Oddała też poduszeczkę do prania. Tatuś też ją odśluzowywał kilka razy. Emi , względem ostatnich dni ma dość duże tętno bo ok. 160. Ma też wysokie lub niemierzalne ciśnienie. Nie ma znaczących spadków saturacji, ale widać, że w środku ją spina. Jak przychodzimy, ma stan podgorączkowy. Leży już na worku lodowym. Ma też dwa wkłucia- jedno z wczoraj, drugie z dzisiejszego poranka. Choć nie mamy informacji od lekarza…wiemy, że dzisiejsze badania krwi wyszły niedobrze, więc….PRZETACZAJĄ EMI KREW…
Na respiratorze nadal bez zmian. To dobrze.
Nadal ma mocno obrzękniętą lewą nóżkę ale obie są bardzo miękkie dzisiaj. Emi daje je sobie podnosić bez mocnych spięć. Dziś zrobiła sporą kupę, dość ładną, brązową! Przez to, że miała takie mięciutkie nóżki, bez większych trudności udało się jej zmienić pieluszkę i powycierać we wszystkich zakamarkach… Nasza Złota!
Czytaliśmy jej dzisiejsze Czytania oraz książeczkę. Trochę jej śpiewałam. Modliliśmy się wspólnie. Delikatnie ją całowaliśmy. Nie ruszamy jej zbytnio sami, tylko zmieniliśmy pieluszkę. Nie chcemy by straciła przez nas wkłucie z wenflonem…
O 16. miała temperaturę. Na monitorze wyskakiwała temperatura 39 st C. , a na naszym termometrze 37,5 st C. Dostała worek lodowy. Bardzo dużo się śliniła. Tatuś, przez godzinę, dwa razy sam odsysał ślinkę Emi. Dużo “rozmawiali”…
Wieczorem Emi zrobiła kolejną dużą kupę. Udało się zmienić pieluszkę bez poważnych spadków saturacji. Nie miała ich dzisiaj przy nas wcale. Dużo się śliniła. Sama odśluzowałam ją 3 razy w ciągu naszej wizyty. Jak przyszłam też miała worek lodowy pod główką. Temperatura na monitorze wynosiła ok. 38,2 st c, a na naszym termometrze ok. 37,5 st C. Pani pielęgniarka przyszła i wymieniła jej worek na zimny. Wydawała się spokojna. Nie narzucała ogromnej ilości oddechów, średnio ok. 35, max 45. Serce za to biło bardzo szybko, czasem nawet do 172! Wieczorem tylko na sekundę otworzyła oczka. Wyglądała jakby spała, taka zmęczona… Poprzytulałyśmy się troszkę policzkami…Ucałowałam ją. Nóżki miała ciepłe ale dłoń zimną…Dobrze było móc ją potrzymać za rączkę.
Kochamy Cię córeńko! Zawsze i na zawsze!



❤❤❤
:*