Piątek. Koniec tygodnia i… urodzinki dziadzia Henia! W dodatku okrągłe bo 60-te! 🙂
Wszystkiego najlepszego raz jeszcze!
Emiluś dzisiaj biegnie raz na dłuższy dystans a raz na 100 metrów! Tętno o 13. miała w granicach 150-160. Wysokie ciśnienie oraz stan podgorączkowy. Dużo też generowała oddechów.
Mleczko sukcesywnie idzie do góry. Dziś 17 ml/h oraz 15 ml/h żywienia dożylnego. Robili jej też badania morfologii i CRP. Morfologia wygląda ok a CRP spada, więc pozytywnie.
Emi średnio dzisiaj ma ochotę na ćwiczenia. Spina się i strzela kupki. Pupka pomału zdrowieje.
O 16. Emi odwiedziła babcia Marzenka i tatuś. Emi nadal na wysokie tętno. Otworzyła oczka na moment i nagle popłynęła jej kaskada śliny… Aparatura zaczęła alarmować bardzo niskie ciśnienie wtłaczanego tlenu. To oznaczało, że jej organizm blokuje dopływ tlenu do organizmu. Początkowo saturacja była jeszcze 100% a potem zaczęła lecieć na łeb na szyję…Spadła do wartości granicznej 40%! Przyszła pani pielęgniarka i zaczęła ją przewentylowywać. Trwało to dłuższą chwilę…
Wieczorem Emi szalała. Tętno miała prawie 180! Temperatura wzrosła do 38 st. C, po czym pani przyłożyła jej lód na brzuszek i sukcesywnie zaczęła lekko się obniżać. Przed moim wyjściem miała ok. 37,6 st. C. Dużo się spinała i narzucała własnych oddechów. Nie chciałam jej dodatkowo denerwować, więc trzymałam ją za obie rączki i śpiewałam. Potem modliłyśmy się razem. Tylko na ułamek sekundy otworzyła oba oczka. Może to przypadek ale otworzyła je w momencie gdy wypowiadałam słowa: ” chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu”…
Kochamy Cię Emi!


