Dzień 140 – 28.04.2018

Sobota.
Emi ma dzisiaj ciemny mocz. Dostaje 23 ml/h na godzinę i 10 ml/h worka żywieniowego. Cała Emi po tej wczorajszej krwi dostała w końcu kolorów.
Po 13. zauważyliśmy, że jej nóżka z wkłuciem (czyli lewa) jest innego koloru. Zaczęła przybierać siny kolor. Powiedzieliśmy o tym pielęgniarce, a ta poprosiła lekarkę. Pani dr P. obejrzała nóżkę i po chwili stwierdziła, że trzeba wyjąć wkłucie centralne ale nie mamy zabezpieczenia bo tą drogą dostaje mnóstwo leków i nadal część żywienia…
Pani dr P., jak zawsze nie ma dla nas dobrych wiadomości. Ona za bardzo nie chce z nami rozmawiać. Jej opinia dotycząca leczenia jest jaka jest. Najłatwiej tylko narzekać a dać jakąś rade albo cokolwiek odwrotnego od dobijania rodziców, nawet cisza jest lepsza niż puste gadulstwo… Wiemy, że dojścia do Emilki się kończą… a my jesteśmy z nią na dobre i na złe. My leczeniem się nie zajmujemy, jedyne co to możemy wyrazić na coś zgodę lub nie.
W końcu pani dr zobaczyła, że część leków w tym antybiotyków można podać doustnie a część spróbować podać do mniejszego naczynia. Nie ma innego wyjścia.
O 16. Emi miała już wyjęte wkłucie i założony wenflon do prawej rączki. Parametry na respiratorze są od dawna nie zmienione i ma 40% tlenu oraz 35 zadanych oddechów. Całkiem dobrze się wentyluje. Tętno ok. 120-130. Saturacja też raczej dobra choć czasem spada ale bez konieczności przewentylowania, nastawienia większej ilości tlenu itp. Jedynie nieznacznie temperatura wzrasta do 37,2 st. C i ciśnienie od prawidłowego po niskie. Od 23. miała dobre ciśnienie, dopiero zaczęło spadać o 5 rano (74/40) i później ok. 12:00 68/35 to już było nisko. O 15. spadło jeszcze bardziej 58/38 ale dobrze się wentylowała, narzucała sporo własnych oddechów. Czyli na monitorach nie było widać nic nadzwyczajnego. Emi za to wyglądała nie najlepiej. Była blada. Nie otwierała wcale swych pięknych oczu. Miała bardzo miękkie nóżki, prawie tak miękkie jak u zdrowego dziecka. Nie reagowała. Nie spinała się zbytnio. Leżała jakby nie miała siły… Może odpoczywała? Zapewne źle się czuła. Nie śliniła się zbytnio. Miała pienistą ślinę, której było niewiele.
O 16. nie miała już worka żywieniowego. Odżywianie tylko do żołądka (przez dwie godziny po 23 ml/h po czym godzinna przerwa). To niewiele jak na dzieciątko w jej wieku i nawet z jej zapotrzebowaniami…
Wieczorem zauważyłam zmianę- wenflon w lewej rączce. Prawdopodobnie żyła w prawej nie wytrzymała i zrobił się przeciek… Matce nie wiele trzeba by wyobraźnia zaczęła pracować. Skoro jedna żyła nie dała radę i w ciągu 2 godzin trzeba było znaleźć drugą, to co będzie za kolejne dwie godziny? I za kolejne dwie itd.?
Mówią, że nie ma się gdzie już wkłuć z wejściem centralnym, a żyłki nawet do wenflonu są cienkie jak “włos”… Panie mają wielki problem by znaleźć żyłkę do pod kłucia…
Nie ruszałam jej, jedynie głaskałam po główce i śpiewałam… Modliłyśmy się również wspólnie.
Co będzie dalej???
Nie wiem.

P.S. Dziś urodzinowy gril u Wojtka. Wszystkiego najlepszego z okazji jutrzejszych urodzin!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *