Dzień 95 – 14.03.2018

Dziś dzień podobny do wczorajszego. Emi nadal się mocno spina i gorączkuje. Niestety, nadal nie trawi 🙁 Po konsultacji z gastrologiem wycofano się z dalszych prób karmienia Emi przez sondę. Został sam worek żywieniowy (dożylnio). Zobaczymy za kilka dni , czy sytuacja się poprawi… Ma zagazowany brzuszek, perystaltyka wróciła do niekorzystnych warunków. Czyli Emi na dzień dzisiejszy nie trawi i nie wypróżnia się prawidłowo. Na szczęście mocz jest ładny, słomkowy, choć dostaje leki na diurezę. Jest też opuchnięta.
Na pierwszym spotkaniu , pani doktor B. pozwoliła wziąć Emileczkę na ręce 🙂 Tak dobrze było ją przytulić…jest już całkiem spora i Kamil troszkę pomagał mi trzymać nóżki. Troszkę się pobujałyśmy. Otworzyła nawet na chwilkę oczka! 🙂 (przez cały dzień zdarzyło się to 3-4 razy).
Miała dobrą temperaturę, saturację i tętno. Ciśnienie wysokie. Tlenu podano 30%, zwiększono ciśnienie wtłaczania powietrza (jeśli dobrze to rozumiem). Oddychała też troszkę sama. Ciśnienie płucne też dziś manifestowało niską wartość (wczoraj nastawiony był respirator na wartość 36, dziś 40)…
Przytulałyśmy się i temperatura zaczęła wzrastać. Odłożyliśmy ją i przez ostatnie 20 min naszego spotkania, próbowaliśmy ją troszkę delikatnie stymulować.

O 16. gorączkowała. Kiedy przyszliśmy z dziadkiem Heniem , miała już pod pleckami lodowy worek i mocno się spinała. Cokolwiek chcieliśmy zrobić, nawet lekko pogłaskać, zaraz się spinała i czerwieniała! Troszeczkę posmarowałam ją oliwką (brzuszek i paluszki). Gdy Emileczka ma temperaturę, która się utrzymuje przez dłuższy czas (np. kilka godzin), szczególnie skóra pomiędzy paluszkami jest narażona na odparzenia. Przykładaliśmy też okłady z wodą dostępną w ampułkach. Po prostu byliśmy z nią i trwamy z nią , i z nią cierpimy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *