Dzisiaj były odwiedziny babci Marzenki, na pierwszej wizycie i dziadka Krzysia na drugiej. Na pierwszej wizycie Emilka miała tętno ok. 140 czyli jakby była aktywna. Troszkę babcia i mama Kasia pomagały w stymulacji Emileczki. Miała powiększości oczka zamknięte. Nie reagowała jakoś znacząco spięciami, choć jak zdejmowałam jej skarpetki, unosząc nieznacznie stopki, spinała się. Stymulowałyśmy jej rączki, nóżki, buźkę. Masowałyśmy brzuszek i plecki. Zrobiła niewielki ślad kupki, co pani pielęgniarka odnotowała w dokumentacji. Nadal ma na respiratorze 25% tlenu. Pozostałe paramenty też wydają się być bez zmian. Oddychała więcej niż wczoraj, czasem nawet zdarzało się jakby biegła (do ok 60 oddechów) a potem zmęczona, odpuszczała i oddychał za nią respirator. Nie miała spadków saturacji, więc pod tym względem jest ok.
Emi dostaje dziś mleczko – 3ml/h 🙂 zwiększają stopniowo ale i tak ta nasza “kruszyna” już nie jest taką kruszynką. Teraz waży ok. 6,7kg! Przez tydzień ponad 0,5 kg! To dużo i to na samym worku żywieniowym 🙂
Buziaczków dziś nie brakowało, taki cukierek 🙂
Miała niewielki stan podgorączkowy, zapewne spowodowany wewnętrznymi spięciami (tych widocznych gołym okiem nie było zbyt wiele). Przed samym wyjściem, otworzyła oczka! Jakby chciała nam dać znać, byśmy nie szły. Aż się momentalnie cała spociła (główka i całe ciałko). Pani Ewa powiedziała, że pewnie się spięła i stąd taka reakcja. Pierwszy raz widziałam by w kilka sekund tak się spocić leżąc nieruchomo na łóżku…
Od 16. Dziadek trzymał Emilcie za paluszki, trochę z tatą Kamilem rozmawiał i Emilka jakby tego słuchała i przez to również sama oddychała. Dużo dzisiaj było spięć. Wieczorem tatuś był sam, śpiewał spokojnie i Emi była lekko spokojniejsza. Miała temperaturę ok. 37.5 stopnia, tętno ok. 160 i cały czas oddychała sama, momentami spokojnie 35-36 oddechów na minutę. Saturacja cały dzień bardzo dobra. Udało się również wieczorem rozruszać prawą rączkę do tego stopnia że Emi własnymi paluszkami mogła dotknąć dolnej części brzuszka.
P.S. Dzisiaj prawdopodobnie ostatni dzień Natalki na oddziale. Przeniosą ją na neurologię a za jakiś czas wróci do domu pod Suwałki. Asia, jej mama, jest wspaniałą osobą, która dzielnie się trzyma, mimo postępującej i nieuleczalnej choroby córeczki. Ma też wspaniałego męża i kochającą rodzinę. Zżyliśmy się z nimi, tym bardziej, że rodzice Asi mieszkają obok miejscowości, do której jeździmy latem nad jezioro 🙂 Jutro , prawdopodobnie, będziemy razem z rodzicami chłopczyka, Krystianka, który leży obok i pewnie jutro będzie miał zabieg tracheostomii. Teraz na oddziale są: Emilia, Krystian, Szymon, Natalka i chłopczyk ,którego imienia jeszcze nie znamy. Jest jeszcze dzieciątko na izolatce ale prawdopodobnie jutro też je przeniosą na klinikę.


