Jeszcze przed wejściem dowiedziałam się, że na oddziale panuje jakiś wirus! Każdy kto wchodzi na oddział i chce podejść do dziecka musi mieć maseczkę i fartuch ochronny.
Kiedy podeszłam do Emiluni , żeby się przywitać, zobaczyłam jak bardzo jest blada! Miałam złe skojarzenia…Ciśnienie również miała bardzo niskie 66/35!!! Była bardzo spokojna w tamtym momencie…jak o tym myślę to chce mi się płakać. Dobrze, że tętno miała dobre 129, to mnie nieco uspokoiło. Przyniosłam Emiluni jej świeżo upraną poduszeczkę. Kiedy pomagałam pani podłożyć ją Emi, nasza księżniczka, podniesiona nad łóżeczko, otworzyła szeroko oczka. Tylko w tamtym momencie, w pozostałym czasie miała zamknięte oczy. Zauważyłam, że Emi miała pobieraną krew, co potwierdziły panie pielęgniarki ale o wszystkim powie mi lekarz…
Względem wczorajszego wieczoru, temperaturę miała dobrą 36,7st. C. i początkowo 29% tlenu na respiratorze. Będąc przy niej chwilę zauważyłam, że jest spokojniejsza, jakby dostała dodatkowe leki (co nie jest prawdą, bo to sprawdziłam), mało się śliniła ale za to była sztywna i ciągle leciała jej w dół saturacja! Nie dawała rady utrzymać tych 90-paru procent. Saturacja spadała jej do 56% i podnosiła do max 90% po czym znów leciała w dół…Kiedy przyszła pani dr B. powiedziałam jej o swoich obserwacjach. Podniosła Emi stężenie tlenu do 35%. Przed tym powiedziała mi, że Emi MA STAN ZAPALNY CRP=112 I SIĘ ANEMIZUJE , więc (znowu) PRZETOCZĄ JEJ CAŁĄ KREW i KOLEJNE LEKI! Czułam, że coś zaczyna się dziać, bo ta gorączka znikąd się nie wzięła. Miała spięcia ale dawno nie miała lodu i leków na obniżenie temperatury…Pani dr powiedziała, że u takich pacjentów jak Emi, każda bakteria czy wirus mogą być bardzo niebezpieczne…To “coś” jest tylko na naszym oddziale…Nie jest pewne od czego Emi czuje się gorzej, tym bardziej trzeba zachować szczególną ostrożność.
Masowałam jej łydki i prawe udo oraz brzuszek a także próbowałam rozruszać prawy nadgarstek. Trzeba mu poświęcić więcej czasu…
O 16. Emiluś dostała krew. Podano jej 0 Rh-. Zapytałam od czego to zależy bo raz podają jej 0 Rh- a raz 0 Rh+. W odpowiedzi słyszałam, że sztab ludzi to sprawdza a 0 Rh- jest generalnie krwią podawaną wszystkim, czyli najbardziej uniwersalną. W razie szerszych rozjaśnień, pytać lekarza. Zapytałam ale już nie o to tylko o pomiary ciśnienia, które wydały mi się bardzo niepokojące.
Pomiędzy 15:00 a 15:37 miała zastraszająco niskie ciśnienie (skurczowe poniżej 50, rozkurczowe poniżej 30), a potem o 15:40 nagle bardzo wysokie (169/116)! Pani dr powiedziała, że na jednej opasce były dziwnie niskie pomiary a na drugiej za wysokie i te wyniki są nieadekwatne. Początkowo mnie to uspokoiło ale wieczorem rozmawiałam z panią pielęgniarką i przypomniała mi , że Emi jak się spina i aparat właśnie mierzy ciśnienie, to zawsze wychodzi ono wysokie. Bez spięcia widocznie wychodziło właśnie tak skrajnie niskie. Tętno urosło do ponad 140 i narzucała bardzo dużo oddechów od 50 do 75 na minutę! Temperaturę miała (jeszcze) dobrą. Dostaje 25ml/h worka żywieniowego oraz 13ml/h mleka. Rano trochę go zalegało (ponad 12ml) ale dali jej odpocząć dłuższą chwilę i wznowili karmienie.
Skurcze, które ją dopadają, są od niej niezależne. Dziś uświadomiłam sobie jeszcze coś co zaobserwowałam podczas transfuzji krwi. Kiedy krew została już tylko w połowie rureczki pomiędzy workiem a nóżką, widziałam jak raz opada a raz podnosi się z powrotem w stronę worka… Wychodzi na to, że podczas skurczu, światła naczyń również się zwężają do tego stopnia, że krew z woreczka nie chce wpłynąć do krwiobiegu!…
Przed moim wyjściem, Emi już zaczęła się podnosić temperatura. Miała stan podgorączkowy, ponad 60. oddechów na minutę oraz tętno ok.160. Nie otworzyła swych pięknych oczek. Napędzała się- czyli wzrost tętna, oddechów i temperatury. Dodatkowo stan zapalny i anemia. Nie czuła się dobrze, choć po krwi odzyskała trochę koloru…Dziś trochę muzyczki i głaskanie musiały nam wystarczyć…
Wieczorem Emiluś miała gorączkę ponad 38,5 st. C. Dostała też lód pod plecki. Była cała różowa i mocno się spinała. W porównaniu do wczorajszego wieczoru, nie śliniła się zbyt mocno, prawie wcale. Dużo oddychała do ponad 70 oddechów/min. Zrobiłam jej dodatkowe okłady na główkę i klatkę oraz nóżkę. Przecierałam jej główkę: czółko, buzię i włoski, by ją nieco schłodzić. Źle się czuła. Tętno jej szalało do prawie 190. Czasem spadało do 160-170. Ciśnienie górne było niemierzalne, a dolne wysokie (ok. 110!). Mówiłam troszkę do niej ale nie chciałam mocniej pobudzać. Dość miała wrażeń jak na jeden dzień. Byłam przy niej do momentu aż panie zabierały się za swoje obowiązki, czyli do 21. Trzymając ją za rękę, robiąc okłady i razem się modląc, tyle ile mogłyśmy razem trwałyśmy w tym trudnym dla niej czasie. Kochamy Cię Emilko!!!


