Poniedziałek. Co raz bliżej rezonansu…Planują go wykonać albo 13 albo 16 kwietnia. Pierwszy był w Centrum Zdrowia Dziecka. Teraz, gdy Emi skończy 4 miesiące, zrobią jej go ponownie by zobaczyć czy coś się zmieniło na lepsze, czy na gorsze, a może stoi w miejscu? Wynik nie zmieni naszego podejścia do naszej ukochanej córki. Mam nadzieje, że u lekarzy również się nic nie zmieni… Badanie miała już mieć wcześniej ale w terminie 27 marca miała niespodziewaną zmianę wkłucia centralnego, co wykonuje się w pełnej narkozie, a dwóch w jednym dniu by mogła nie przeżyć.
W ciągu dnia Emi była jakby mniej opuchnięta na twarzy. W nocy niestety zalegał jej pokarm, więc z 12ml/h zmieniono jej na 10ml/h mleka do sondy i nadal jako podstawa worek żywieniowy 25ml/h.
Nasza księżniczka o 13. była spokojna i wyciszona. Na chwilę odwiedziła ją babcia Marzenka, a ciocia Krysia przyjechała się pożegnać bo wraca już do Bydgoszczy.
Emiluś ma zmieniony parametr tlenu na respiratorze – 40%. Dość dobrze się wentyluje ale nie narzuca swoich oddechów. Jest obrzęknięta i ledwo otwiera oczka.
Tatuś zauważył zmianę ilości mleka. Miał wrażenie, że Emi jest głodna co powiedział pani dr. Po skonsultowaniu z personelem medycznym czy Emi ma zaleganie pokarmu w ciągu dnia, zwiększono jej ilość mleka podawanego do sondy z 10ml/h do 12ml/h!
Przez noc Emi miała raczej niskie ciśnienie. Widać leki na nią podziałały. O 12:15 miała 81/49, tętno ok. 120 dobrą saturację i stan podgorączkowy.
Wieczorem Emi miała odparzoną pupę. Nie jest cała czerwona ale w tych miejscach gdzie pośladek dotyka pośladka. Najwidoczniej jest to efekt odparzeń związanych z popuszczaniem kupy. Pani mi powiedziała, żebym się nie przestraszyła bo Emiluś wietrzy pupkę przy pomocy delikatnego nadmuchu z tlenu.
Chociaż parametry na monitorze nie wyglądały źle, Emileczka źle się czuła, mocno się spinała bo cała buzia była aż purpurowa! Tętno ok 165, które rosło do 180. Stan podgorączkowy wywindował przez godzinę do 39 st. C. Ciśnienie o 18. 125/93. Z 18. godzin miała dobre ciśnienie. Sporo narzucała swoich oddechów do ok. 45 wszystkich/ min. Śliniła się ale dziś skupiłam się na odparzeniach, by tlen doszedł do tych miejsc, które są trudno dostępne.
Zauważyliśmy, że Emiluś , gdy leży na chorej rączce, bardziej czerwienieje, spina się, nawet traci saturację. Tak też było wieczorem choć saturacji mocno nie gubiła. Kiedy pani ją przewróciła przed 21. na plecy, widać było, że na buzi pojawił się spokojniejszy kolor. Rozmawiałam z panią pielęgniarką o tym. Postarają się ją kłaść na drugim boku i pleckach.
Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień.
Ucałowałam ją. Tak pięknie pachniała, a jej włoski są takie miękkie i delikatne, i takie przyjemne w dotyku…taka słodycz! Do schrupania!…
Oczka miała napuchnięte tak mocno aż jej rzęsy się wywijały do góry…Spinała się. Rączka nadal opuchnięta… Emi cierpi i nas to też wykańcza ale trzymamy się. Musimy. Jeszcze teraz Piotrusia coś zmogło. Kaszle i wieczorem miał stan podgorączkowy…denerwuje się jak nas nie ma. Przeżywa tą trudną do pojęcia sytuację.
Emiluś kochamy Cię mocno! Panie miej ją w swojej opiece i nie zapominaj o niej!…Matko, utul ją dzisiaj do snu…


