Dzień trudny. Bardzo trudny. Trzeba wszystko dobrze zorganizować – włącznie z podawaniem leków i jedzenia. Trzeba Emilkę obracać na różne pozycje, często odśluzowywać. Wszystkie obowiązki które do tej pory miały pielęgniarki my przejmujemy. Nie jest to łatwe. Pod koniec dnia zaczął przeciekać cewnik. Tak szybko. To nie dobrze. Emilka nie może być zbyt długo bez niego – nie za dobrze sika, a pęcherz musi się opróżniać. Jutro rano zadzwonimy do szpitala. Wygląda na bardzo obolałą. Jest nawet miejscami wiotka. Tatuś czuwał całą noc. W nocy był horror. Emilka traciła raz po raz saturację – aparatura alarmowała co chwilę. Na monitorze pulsoksymetru kilka razy była saturacja na 0 i tętno 0 – czy to był błąd urządzenia? Wyglądała nie dobrze, więc może tak faktycznie było. Tatuś wentylował ją ambu.


