Dzisiaj pożegnaliśmy naszą ukochaną córeczkę, która od tej pory będzie naszą świętą w niebie. Jej cierpienia nadszedł koniec. Żyła równo 10 miesięcy, miesięcy pełnych cierpienia, łez, bólu ale i miłości. Odeszła w domu. Można powiedzieć, że jedynie umrzeć mogła godnie. Nie dano jej godnie się urodzić, godnie żyć. Bardzo chcieliśmy ją jak najszybciej mieć w domu, bo czuliśmy, że niedługo może nastąpić jest kres, kres jej wytrzymałości. Bardzo cierpiała. Mamy głęboką nadzieję, że Pan Bóg przekuje to cierpienie na coś dobrego. Dziękujemy z całego serca wszystkim tym, którzy pojawili się na pogrzebie – zapamiętamy te osoby do końca życia.



Wierzę, że jesteś, że gdzieś tam istniejesz
i że rozumiesz dlaczego
wierzę, że nic się bez celu nie dzieje
tyle spotkało nas złego
żyję nadzieją, że znów się spotkamy
a wtedy światu wybaczę
żyję nadzieją, że nie brak Ci mamy
nie mogę myśleć inaczej
niewiele tak czasu nam było dane
zaledwie kilka miesięcy
to jakby nuty raz tylko zagrane
fragmentu twojej melodii
lecz ja nauczyłam się ich na pamięć
i będę po cichu nucić
czasami tylko mój głos się załamie
bo wiem, że nie możesz wrócić.
Do zobaczenia piękna Emilko 🙁
Cudny wiersz…